Pierwsza powieść Katarzyny Grocholi. Powieść to brzmi trochę jak opasła książka a dżdżownica to bardzo krótka historia zdradzonej kobiety. Książeczka grubości zeszytu, ale niech nikogo nie zmyli jej marna objętość. Smutne, wstrząsające studium cierpienia kochającej i zdradzanej kobiety. Czy zdradę można wybaczyć? Być może niektórym to się udaje. Czy można zapomnieć? Zdecydowanie nie. A skoro nie, to jak dalej żyć? Pierwsza powieść a ja przeczytałam ją dopiero teraz. Całe szczęście, że tak wyszło, bo dżdżownica jest smutna i nie wiem czy chciałabym sięgać po następne powieści autorki. Nie przepadam za lekturą przygnębiającą, choć potrafię docenić. I tak też stało się w przypadku tej powieści – doceniam, ale wolę „roześmianą” Katarzynę Grocholę.
Czytam sobie książki
czwartek, 17 października 2013
Bezcenny – Zygmunt Miłoszewski
Portret młodzieńca Rafaela Santi, to właściwie główny bohater tej sensacyjno-przygodowej powieści. Zaginionego dzieła od lat poszukują polscy historycy. Ten bezcenny obraz jest w czołówce listy poszukiwanych dzieł sztuki na całym świecie. Żądni przygód, władzy, pieniędzy i sławy, awanturnicy również od lat szukają „młodzieńca”. W książce Zygmunta Miłoszewskiego zamieszane są w to również rządy wielkich mocarstw, czyli robi się naprawdę niebezpiecznie. Historyk sztuki, marszand, emerytowany komandos i złodziejka dzieł sztuki ma za zadanie nieoficjalną drogą odzyskać dla Polski jej własność. Nieoficjalnie, czyli paradoksalnie ukraść coś złodziejowi. Nie udaje się. Czwórka głównych bohaterów ucieka już nie tylko przed pospolitymi zbirami, ale również przed wyszkolonymi do zabijania ludźmi władzy. Tajemnica, sensacja a przede wszystkim przygoda przez wielkie P. Świetny materiał na film, ale taki w amerykańskim stylu – z rozmachem. Kto lepiej jak nie oni sfilmują katastrofę kolejki linowej na Kasprowy, pościgi po lodowcach czy chociażby spanie z lwem w klatce. Bezcenny to świetna rozrywka. Książka, od której nie można się oderwać. Opuścisz jedną stronę to stracisz masę akcji i świetnych dialogów. Właściwie już po przeczytaniu Domofonu obiecałam przyjrzeć się autorowi, ale jak to w życiu bywa wyleciał z kolejki. Teraz już wiem, że każdą kolejną jego książkę będę miała natychmiast w rękach. Tymczasem muszę koniecznie nadrobić zaległości w lekturze. Jednym słowem – to była świetna rozrywka.
czwartek, 3 października 2013
Zagubiona przeszłość – Jodi Picoult
Kolejna opasła powieść Jodi Picoult i kolejny trudny temat. Tym razem zostaje rzucone pytanie: „czy w imię dobra dziecka, rodzic może je porwać?” I co to jest to „dobro dziecka?” Na początku opowieści poznajemy dorosłą Delię Hopkins, jej córeczkę, narzeczonego oraz ojca. Cała czwórka żyje razem pod jednym dachem i wydają się szczęśliwą rodziną. Chyba nawet są szczęśliwą rodziną. Delia kocha ojca, który wychowuję ją sam. Delia całe życie żyje w przekonaniu, że mam umarła dawno temu. I oto pewnego dnia, w domu Delii zjawia się policja i aresztuje jej wspaniałego ojca pod zarzutem porwania dwadzieścia kilka lat temu jej samej. Okazuje się, że ojciec nie jest tym, za kogo się podaje a matka Delii żyje i ma się całkiem dobrze.
Wszystko zapowiada się wstrząsająco… szkoda tylko, że takie nie jest. Albo Jodi Picoult po prostu tak zwyczajnie na świecie mi się „przejadła” albo ta powieść ma zmarnowany potencjał. Temat super. Mogłaby być z tego niezła bomba. Niestety książka znudziła mnie totalnie. Zabrakło bocznych wątków. Zabrakło bohaterów drugiego planu. Nie podobała mi się ta książka.
czwartek, 26 września 2013
Pokonani – Hanna Cygler
Pokonani to dalsza część losów rodziny Tarnawskich i Sarnowskich, opisanych wcześniej w powieści Czas zamknięty. Ta część rozpoczyna się latem 1945 roku. Główny bohater Włodek Hallman wychodzi cało z wojennej zawieruchy i postanawia podjąć przerwane studia medyczne. Jednak bardzo szybko okazuje się, że wojna odcisnęła głębokie rany na psychice bohatera. Nie jest łatwo zapomnieć o strachu, szczególnie, gdy dookoła szerzą się prześladowania i donosy. Nowo nastała władza rozpoczyna polowanie na swoich rodaków. Nawet małżeństwo z ukochaną i szczęśliwie ocaloną z wojennej pożogi, Lilą nie jest w stanie wyciszyć szalejącej duszy Władka. Każdy z bohaterów powieści wychodzi w wojny z bagażem doświadczeń i większość z nich nie jest w stanie pogodzić się z tym. Jedni zostali zbyt bardzo skrzywdzeni, inni natomiast byli oprawcami swoich rodaków. Czy teraz, gdy nastał pokój Ci ludzie mogą żyć obok siebie? Czy chęć przeżycia usprawiedliwia wszystko? Czy Włodek i jego bliscy są w stanie wybaczyć sobie nawzajem.
Pierwsza część historii Włodka Hallmana (Czas Zamknięty) przypadła mi bardzo go gustu i dlatego z przyjemnością sięgnęłam po kolejną. A tu niespodzianka – ta część podobała mi się jeszcze bardziej. Choć przyznaję, że mimo akcji już po zakończeniu wojny, dla mnie jest zdecydowanie bardziej przytłaczająca. Jednym słowem – będzie smutno, ale polecam.
poniedziałek, 16 września 2013
Żona Sułtana – Jane Johnson
Rok 1677. Młoda Angielka (Alys) zostaje porwana przez korsarzy a następnie sprzedana. Trafia do Maroka, do haremu okrutnego sułtana Mulaja Ismaila. Z jednej strony ma szczęście, bo staje się ulubienicą sułtana. Z drugiej strony pozyskuje wielkiego wroga w postaci pierwszej żony sułtana – Zidany. Od tej pory jej życie wisi na włosku. Narratorem opowieści jest niewolnik Nus-Nus. Inteligentny, wykształcony Nus-Nus zakochuje się w Alys. Teraz musi myśleć za dwoje, żeby przeżyć na dworze szalonego Ismaila.
Nigdy nie czytałam tego typu powieści, ale darowanemu koniowi jak to mówią….. Darczyńca był z siebie bardzo zadowolony, więc postanowiłam przeczytać. Już na początku uderzyła mnie mnogość okrutnych opisów. Miałam wrażenie, że opowieść składa się głównie ze szczegółowych opisów jak można torturować człowieka i inne istoty żywe. Z jednej strony mamy przed oczami przepych i niewyobrażalne bogactwo, z drugiej wąskie uliczki starego miasta a w nich brud, smród i ubóstwo. Mnogość obrazów, mnogość kolorów, mnogość doznań. Wiedziałam o czym czytam bo byłam i widziałam na własne oczy ale nigdy fanką krajów arabskich nie zostanę. Nie moja bajka. Gdybym nie widziała na własne oczy, pewnie rzuciłabym książkę już na początku. Przeczytałam nawet szybko a to chyba dowód na to, że książka nie jest zła, ale nawet dla mnie (amatorki wszelkiej maści thrillerów) opisy okrucieństw zawartych w tej opowieści, są koszmarne.
wtorek, 6 sierpnia 2013
Trochę większy poniedziałek – Katarzyna Grochola
Bardzo lubię Katarzynę Grocholę, więc musiałam mieć jej kolejną książkę. Na początku poczułam wielkie rozczarowane, że to tylko felietony. Liczyłam na powieść. No cóż, mówi się trudno. Niestety z każdym kolejnym opowiadaniem, utwierdzałam się w przekonaniu, że to najsłabsza pozycja autorki, jaką czytałam. Główna bohaterka dzielnie zmaga się z trudami dnia codziennego (swojego jak i swoich najbliższych). Walczy, pomaga, pociesza a przede wszystkim nieznośnie moralizuje. Moralizuje niczym Paulo Coelho. Dla mnie rzecz nie do zniesienia.
wtorek, 9 lipca 2013
Wielbiciel – Charlotte Link
Leona Dorn jest piękną, zadbaną i atrakcyjną kobietą. Prowadzi stabilne życie małżeńskie. Pewnego dnia u jej stóp ląduje ciało samobójczyni. To właśnie na rękach Leony daje ostatnie tchnienie młoda kobieta, która wyskoczyła z okna kamienicy. To Leona słyszy ostatnie słowa kobiety: „wreszcie mu się udało” i w ten sposób zostaje wciągnięta w sprawy zupełnie obcych sobie ludzi. Poznaje najbliższe osoby nieboszczki: namolną sąsiadkę Lidię, kochanego i uroczego brata a także bardzo atrakcyjnego byłego męża kobiety. Tymczasem mąż Leony odchodzi od niej do innej kobiety. Może, dlatego Leona tak szybko zakochuje się w zauroczonym nią jednym z nowopoznanych mężczyzn. Bardzo szybko okazuje się jednak, że mężczyzna kocha „za bardzo”.
Napiszę tak: nie tego się spodziewałam. Zabrakło mi niespodzianek i zwrotów akcji. Wiemy kim jest tytułowy wielbiciel i wiemy, że jest niebezpieczny. Na końcu książki nie czeka nas niespodzianka w postaci skierowania podejrzeń na kogoś innego. Nic z tych rzeczy. Problem polega tylko na tym, czy Leonie uda się przeżyć.
„Najnowsza” książka wcale nie jest najnowsza. W Niemczech wydana została kilkanaście lat temu! Wielbiciel został napisany jeszcze przed słynnym „Domem sióstr”. Może, dlatego książka mnie nie zachwyciła? Może to były „pierwsze koty za płoty”? Może, może… Lubię Charlotte Link, więc miłosiernie wybaczam jej tę książkę (tym bardziej, że wcale nie jest taka zła).
Subskrybuj:
Posty (Atom)

