To miała być książka o Jerzym Kosińskim. Przynajmniej
tak mi się wydawało. Postaci tragicznej i kontrowersyjnej. Mamy dwie a nawet
trzy równoległe historie. Pierwsza to opowieść o polskim emigrancie Dżanuszu, który
postanawia w Ameryce napisać scenariusz do filmu o Jerzym Kosińskim. Druga to
bardzo krótki wycinek z życia Kosińskiego w Ameryce. Właściwie to krótka
historia znajomości z rosyjską emigrantką – Maszą. Trzecia (i moim zdaniem
najbardziej spójna) to opowieść i historia samej Maszy. Przyznaję, że
fascynację Jerzym Kosińskim mam dawno za sobą ale spodziewałam się dużo więcej
po tej książce. Wszystkiego w tej książce jest po trochu. Trochę Dżanusza,
trochę Kosińskiego i trochę Ameryki. Sam Kosiński przedstawiony jest jako
dewiant z problemami egzystencjalnymi. Owszem, była to postać kontrowersyjna
ale po autorze spodziewałam się zajrzenia trochę w duszę Kosińskiego. Nic z
tego. Nie wiem czy jest to lektura dla tych, którym postać Jerzego Kosińskiego
jest znana. Mam wrażenie, że nie. Może gdybym nic nie wiedziała o autorze słynnego
„Malowanego ptaka”… może wtedy książka Janusza Głowackiego zasiała by u mnie
ziarno ciekawości. To chyba prędzej.
Czytam sobie książki
niedziela, 27 maja 2012
sobota, 26 maja 2012
Powrót Nauczyciela Tańca – Henning Mankell
Gdzieś na odludziu, w lesie mieszka Herbert
Molin. Samotnik, który pragnie tylko świętego spokoju a czas zabija codziennym układaniem
puzzli i pląsaniem po domu tango. I oto pewnego dnia zostaje on w okrutny
sposób zamordowany. Obrażenia wskazują, że morderca pofatygował się tu
specjalnie dla Molina. To musiała być zemsta. Tylko za co? Tymczasem gdzieś
daleko, policjant Stefan Lindman – główny bohater książki – dowiaduje się, że
ma nowotwór. Postanawia wykorzystać czas, przed podjęciem chemioterapii, na
samotny urlop. Dociera do niego informacja o śmierci Herberta (pracowali kiedyś
razem). Chce zająć głowę czymś innym niż własną chorobą więc wyrusza do miasteczka
gdzie mieszkał Herbert żeby spróbować rozwikłać zagadkę okrutnego morderstwa.
Na miejscu poznaje sympatycznego śledczego o imieniu Giuseppe i niejako zostaje
dopuszczony do śledztwa. Wkrótce wychodzą na jaw sekrety z życia ofiary. Kim
był i czym się zajmował i dlaczego uciekł przed światem na to odludzie. Teraz
pozostaje już tylko znaleźć mściciela. Tematyka bardzo interesująca i dlatego
liczyłam na więcej. A było o czym pisać. Niestety okazało się, że esencji jest
niewiele ale za to masa wątków, które i tak potraktowane zostały
powierzchownie. Historia rozciągnięta do granic możliwości i stąd te 500 stron.
Przeczytałam do końca ale nie mogę powiedzieć żebym nie mogła się oderwać. Mogłam
i to wiele razy. I dochodzę do wniosku, że chyba skandynawskie kryminały nie są
dla mnie. Jak już wybieram sensację to chcę żeby na każdej stronie coś się
działo (tak jak było w przypadku Millenium, którym się zachwyciłam). Tymczasem
w kolejnym kryminale z północy śledczy są na jakiś zwooolniooonyyych ooobroootaaach
i wszystko ciągnie się jak flaki z olejem.
wtorek, 22 maja 2012
Czarownice z Salem Falls – Jodie Picoult
Kolejna książka Jodie Picoult poruszająca
trudny temat. Tym razem pisarka opowiada nam historię zgubnej fascynacji grupki
nastolatek przystojnym nauczycielem. Jack jest trzydziestoletnim przystojnym
mężczyzną. Poznajemy go gdy opuszcza więzienie po odbyciu kary za molestowanie
swojej uczennicy. Jack postanawia zacząć wszystko od początku w nowym miejscu –
trafia do małego miasteczka Salem Falls i podejmuje się zajęcia pomywacza w
niedużym barze. Od samego początku wpada w oko (i z wzajemnością) właścicielce
baru – Addie. Niestety wkrótce Jack wpada też w oko miejscowej siedemnastoletniej
„gwieździe liceum” - Gilliam. Gdy Jack w zdecydowany sposób odrzuca amory
nastolatki, ta postanawia się zemścić. Jak na złość w tym samym czasie roznosi
się wieść o tym, że Jack był skazany. Mężczyzna ma pecha i po raz drugi zostaje
oskarżony, tym razem już za gwałt. Zaprzecza wszystkiemu i twierdzi, że teraz,
jak i wtedy nic złego nie zrobił. Dla Addie to cios, tym bardziej że w
dzieciństwie została zgwałcona przez grupę kolegów ze szkoły. Ciężko jej
uwierzyć w niewinność Jacka. Zaczyna wątpić w jego uczciwość. Jak wygrać ze
zmową piekielnych nastolatek i żądnymi zemsty mieszkańcami miasteczka?
Nie jest
to na pewno najlepsza powieść Jodie Picoult. Początek był dla mnie rewelacyjny –
napięcie i oczekiwanie na dramat. Potem miałam wrażenie, że napięcie siadło i
oczekiwałam jeszcze jakiegoś bum na koniec. Nic takiego się niestety się nie wydarzyło a mogło biorąc pod uwagę to czego dowiadujemy się na ostatnich kartach powieści. Mimo wszystko to były miło spędzone
wieczory w towarzystwie Jodie Picoult.
środa, 16 maja 2012
Nowe Przygody Mikołajka - René Goscinny, J. J. Sempé - Audiobook - czytają: Jerzy Stuhr i Maciej Stuhr
To jest po prostu „FAN-TAS-TY-CZNE” (jakby
powiedział główny bohater). Nie wiem czy przy książce czytanej zaśmiewałabym
się w głos ale słuchając tego audiobooka dosłownie płakałam ze śmiechu. Mamy tu
80 historyjek z życia Mikołajka. Mikołajek chodzi do szkoły i ma 6-10 lat (tak
jego wiek określił w jednym z wywiadów sam autor). Ma kochających, nie
pozbawionych wad, rodziców i bardzo charakterystycznych przyjaciół w postaci
kilku kumpli z klasy. Razem odkrywają uroki otaczającego świata lat 50-tych np.
pierwszy telewizor w domu lub podłączenie telefonu (opowieść o telefonie
przyprawiła mnie o spazmy śmiechu).
Momenty, w których Maciej Stuhr udaje
rozkapryszoną dziewczynkę… tego nie da się opisać :) Mikołajek to niezły
gagatek ale ja chyba stałam się fanką jego ojca i większości dorosłych postaci
tej książki. Co za modele! Choć z drugiej strony, jak się tak zastanowić - na
co dzień my chyba też często podobnie się zachowujemy. No ale jak się słucha o przywarach
innych to jest fajniej. Czyż nie? :)
poniedziałek, 14 maja 2012
Listy na wyczerpanym papierze – Agnieszka Osiecka, Jeremi Przybora
Od dawna marzyłam o tej książce bo twórczość
Pana Przybory uwielbiam nad życie. W swojej naiwności myślałam, że to po prostu
„listy Osieckiej i Przybory w próżnię”. Listy przepiękne. Co za język! Jaka
inteligencja! Coś wspaniałego! Teraz już wiem kto był inspiracją kilku piosenek
z Kabaretu Starszych Panów. Była nią Agnieszka Osiecka. On miał żonę i dziecko.
Ona była młodsza od niego o dwadzieścia lat.
Ja nie wiem gdzie ja się chowałam
- nie wiedziałam, że ta para miała romans. W rzeczywistości stałam się
świadkiem dwuletniej miłosnej korespondencji. I nie powiem, żebym z tym czuła
się dobrze. Mam mieszane uczucia. Teksty Agnieszki Osieckiej są piękne. Za samą
autorką, jako człowiekiem, nigdy nie przepadałam a po lekturze tylko utwierdziłam się w tym. W przypadku Jeremiego
Przybory, na moim obrazie idola powstały rysy. I nie podoba mi się to.
Pomijając nawet moje osobiste widzimisię – mam mieszane uczucia co do
upubliczniania tak intymnej korespondencji kogokolwiek. Może po prostu za wcześnie? Najzwyczajniej w świecie jestem
rozdarta w odczuciach.
sobota, 5 maja 2012
Zmorojewo – Jakub Żulczyk
Tytus Grójecki najchętniej siedziałby przed
komputerem i zaczytywał się w opowieściach nadprzyrodzonych i horrorach.
Tymczasem jego rodzice postanawiają wysłać go na wakacje do dziadków na głuchą
wieś. Dla Tytusa to jak kara za grzechy. Na szczęście przed zesłaniem odnajduje
na ulubionym forum (poświęconym zjawiskom paranormalnym) notatkę o zaginięciu
nieopodal wsi dziadków dwóch poszukiwaczy przygód. Zaginieni szukali na miejscu
miasta widmo. Zdążyli nawet umieścić na forum niewyraźne zdjęcie zabudowań i od
tamtej pory nie dali znaku życia. Ta informacja dla Tytusa zmienia wszystko.
Już nie może doczekać się wyjazdu do dziadków. Już w drodze na wieś próbuje
podpytywać o tajemnicze miasto ale ojciec nabiera wody w usta. Na miejscu nie
jest lepiej - dziadkowie szybko ucinają temat i najwyraźniej nie chcą o tym
rozmawiać. Tym czasem w pobliskich lasach odnaleziono zmasakrowane zwłoki.
Tytus razem z poznaną na miejscu Anią, postanawiają odnaleźć zaginione miasto.
Wkrótce okaże się, że ta niewinna wycieczka na rowerach zamieni się w walkę o
życie. Rozpoczęła się wojna dobra ze złem.
„Nieopodal
Zmorojewa rozpoczęła się wojna. Nie była głośna; nie rozbrzmiewały wystrzały,
krzyk żołnierzy, huk spadających bomb. Nikt nie zakłócał spokoju lasu. Zapadał
zmrok. Nad lasem rozlała się krwista czerwień zachodu słońca. Purpura oblewała
korony drzew, spływała po ich pniach, ściekała na krzaki, paprocie i poszycie.
Wojny nie było widać, ani słychać, co nie zmieniało faktu, że zaczęła się
właśnie w tym momencie.”
Przyznaję, że książkę ściągnęłam bo
pomyliłam autorów. Chciałam Jakuba Małeckiego a kliknęłam Żulczyka. Bardzo podobne
nazwiska, prawda? Nie przepadam za
tego typu opowieściami (krwiożercze stwory biegające po lesie i ogólnie mówiąc baśniowa
fantastyka) ale ku mojemu zdziwieniu książka bardzo mi się spodobała i
niesamowicie wciągnęła. Chyba najbardziej ze wszystkiego uderzył mnie styl, w
jakim jest napisana - lekko ale po prostu… ładnie. Podobno to powieść dla
młodzieży. Oj tam. Dla starych też.
piątek, 4 maja 2012
Wakacje Mikołajka - René Goscinny, J. J. Sempé
Postanowiłam wreszcie „spróbować” słynnego Mikołajka.
Nie mam pojęcia jak to się stało, że do tej pory ominęły mnie przygody tego
chłopca. Niby słyszałam ale jakoś nie miałam w rękach. Zawsze natomiast jakoś
kojarzył mi się z moją ukochaną Karolcią więc postanowiłam wreszcie poznać i
Mikołajka. I już na wstępie zdziwiło mnie, że to podobno książeczki dla dzieci,
czytane m.in. w przedszkolach. Dziwne tzn. nie dziwne, bo w końcu to jest o
postrzeganiu świata przez małego chłopca, jednak moim zdaniem to jest dla nas –
dla starych. Ten dowcip, to odwracanie kota ogonem przez dorosłych, te odzywki
dzieciaków. Wyśmienite i przede wszystkim bardzo zabawne. W pierwszej części
Mikołajek wyrusza z rodzicami nad morze a w drugiej jedzie na swoje pierwsze w
życiu kolonie. Książeczka składa się z krótkich rozdziałów opisujących
konkretne sytuacje: a to wyprawę łodzią na wyspę, to znów jakąś zabawę dzieci
podczas której dzieciaki się pokłóciły itd. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji i
w sumie żadnych przygód ale jest niesamowicie dużo humoru sytuacyjnego.
Rewelacja. Sięgam po więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






