Postanowiłam wreszcie „spróbować” słynnego Mikołajka.
Nie mam pojęcia jak to się stało, że do tej pory ominęły mnie przygody tego
chłopca. Niby słyszałam ale jakoś nie miałam w rękach. Zawsze natomiast jakoś
kojarzył mi się z moją ukochaną Karolcią więc postanowiłam wreszcie poznać i
Mikołajka. I już na wstępie zdziwiło mnie, że to podobno książeczki dla dzieci,
czytane m.in. w przedszkolach. Dziwne tzn. nie dziwne, bo w końcu to jest o
postrzeganiu świata przez małego chłopca, jednak moim zdaniem to jest dla nas –
dla starych. Ten dowcip, to odwracanie kota ogonem przez dorosłych, te odzywki
dzieciaków. Wyśmienite i przede wszystkim bardzo zabawne. W pierwszej części
Mikołajek wyrusza z rodzicami nad morze a w drugiej jedzie na swoje pierwsze w
życiu kolonie. Książeczka składa się z krótkich rozdziałów opisujących
konkretne sytuacje: a to wyprawę łodzią na wyspę, to znów jakąś zabawę dzieci
podczas której dzieciaki się pokłóciły itd. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji i
w sumie żadnych przygód ale jest niesamowicie dużo humoru sytuacyjnego.
Rewelacja. Sięgam po więcej.
Czytam sobie książki
piątek, 4 maja 2012
czwartek, 3 maja 2012
Spadek – J. D. Bujak
Małgorzata Jaworska, młoda lekarka z Pomorza, otwiera list
i oczom nie wierzy. Ma stawić się na odczytaniu testamentu dawno niewidzianej
ciotki. Po co? Dlaczego? Przecież ciotka nie utrzymywała z nią ani z jej
rodzicami kontaktów od wielu długich lat. Na dodatek uchodziła w rodzinie za
delikatnie mówiąc lekko zdziwaczałą osobę. Razem z rodzicami jedzie do adwokata od którego
dostała list i tu okazuje się, że Małgosia otrzymała w spadku piękną starą pustą
kamienicę... w Krakowie. Wbrew pozorom wcale nie jest zachwycona tym
podarunkiem. Tym bardziej, że jak się okazuje nie może jej sprzedać ani mieć
lokatorów. Jedynie jeden lokal na parterze można wynająć na jakieś usługi. Ma
dwa wyjścia: zamieszka w kamienicy lub kamienica zgodnie z życzeniem ciotki przechodzi
na rzecz klasztoru. Mecenas zachęca spadkobierczynię i obiecuje pomóc w
znalezieniu pracy. Po namyśle, Gosia decyduje się rozpocząć nowe życie w
Krakowie przy ul. Sławkowskiej. Kamienica zostaje pięknie wyremontowana i nasza
bohaterka wprowadza się do nowego domu i niemalże pierwszego dnia wynajmuje wolny
lokal przystojnemu Jankowi, marzącemu o własnej herbaciarni. Bajka, prawda? I
dopiero teraz zaczyna się cała zabawa: nocą skrzypiąca podłoga, nocne rozmowy
zza ściany (chociaż wiadomo, że za ścianą nikt nie mieszka), spadające ze
ściany obrazki….
Po prostu piękne! Wreszcie znalazłam książkę z
klimatami jakie uwielbiam. Długo czekałam na nią w bibliotecznej kolejce ale było
warto. Niczego nie mam zamiaru się czepiać bo przepadam za skrzypiącymi
podłogami nocą i krokami pod drzwiami sypialni…
piątek, 27 kwietnia 2012
Wielki diament - Joanna Chmielewska
Będzie o wielkim diamencie - jak sama nazwa wskazuje.
Niebywale piękny i wielki kamień był obiektem westchnień wielu osób
owładniętych rządzą posiadania tego pięknego egzemplarza. I tak kamień zmieniał
właścicieli przez kilka pokoleń bardzo często w dramatycznych okolicznościach.
Przygoda z diamentem w tle zaczyna się w XIX wiecznych Indiach kiedy to po raz
pierwszy skradziono kamień a kończy współcześnie w Polsce. Sympatyczne i w
sumie nie ma się do czego przyczepić ale z pewnością ta pozycja nie należy do książek
Joanny Chmielewskiej, przy których ze śmiechu można boki zrywać.
niedziela, 22 kwietnia 2012
Mistrz i Małgorzata – Michaił Bułhakow
”Tak,
człowiek jest śmiertelny, ale to jeszcze pół biedy. Najgorsze, że to, iż jest
śmiertelny, okazuje się niespodziewanie, w tym właśnie sęk!”
O tej książce
napisano już tyle, że ja z pewnością nic nowego nie wniosę. Napiszę więc krótko
– jest genialna! Powieść pisana przez kilkanaście lat i ukończona na
kilkanaście dni przez śmiercią autora. Historia opowiada o odwiedzinach w
komunistycznej Rosji samego szatana (Wolanda) wraz z całą swoją świtą. Jest tu
wiele postaci wzorowanych na osobach z życia publicznego Rosji, które osobiście
znał Bułhakow. Na tle małostkowości ludzi szatan i jego kompani wypadają
całkiem pozytywnie. Tytułowa para – Mistrz i Małgorzata – to dwoje kochanków.
On, niedoceniony pisarz, zamknięty w domu dla obłąkanych. Ona, młoda i piękna
dziewczyna, która nie zawaha się zaprzedać duszę diabłu tylko po to żeby
uratować swojego mistrza. A co mnie najbardziej urzekło? Zdecydowanie styl i
nieprzeciętny genialny humor humor. Powieść czytałam z premedytacją powoli. Jej
nie powinno czytać się szybko, byleby skończyć. Tu trzeba delektować się każdym
zdaniem. Właściwie „trzeba” jest nie na miejscu – ta książka sprawia, że
rozkoszowanie każdym słowem przychodzi samo, bardzo naturalnie. Mój ulubiony
bohater – oczywiście kot Behemot:
„– To wódka? – słabym
głosem zapytała Małgorzata.(...)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.”
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.”
„Nie wiadomo, dlaczego
wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił
bruderszaftu.”
„Mistrza i Małgorzatę”
przeczytałam ale nie miałam dość więc również odsłuchałam. Audiobook w
wykonaniu Pana Henryka Boukołowskiego to rewelacja! Intonacja to mistrzostwo
świata. Właśnie tak wyobrażałam sobie kwestie wypowiadane przez bohaterów, gdy
czytałam książkę.
środa, 18 kwietnia 2012
Ostatnie lato – Catrin Collier
Catrin Collier po raz kolejny zafundowała nam historyczną powieść z wielką miłością w tle lub jak kto woli powieść o miłości w tle z wojną. Osiemdziesięcioletnia Charlotte (dawniej von Datski), mieszkająca obecnie w Ameryce, jest umierająca. Zamiast podjąć ostatnią walkę z rakiem, postanawia poświęcić krótki czas jaki jej pozostał, na podróż w rodzinne strony w okolice Olsztyna (dawniej Prusy Wschodnie). Wychowała się w zamożnej rodzinie w pięknym domu. Gdy miała osiemnaście lat wybuchła II wojna światowa i świat Charlotte wywrócił się do góry nogami. W swoim długim życiu przeżyła niewyobrażalne tragedie i jedną wielką miłość. Czytamy o tym wszystkim w jej pamiętniku. Teraz ze swoją ukochaną wnuczką Laurą dotarła na Mazury żeby jeszcze raz spojrzeć na rodzinny dom, o ile jeszcze cokolwiek z niego zostało.
Kolejna książka Catrin Collier, która bardzo mi się podobała. Przyznaję szczerze, że wątki romansowe rzadko kiedy przypadają mi do gustu. Nie jestem fanką więc trudno mi je ocenić. Natomiast tło historyczne stworzone przez autorkę po raz kolejny pochłonęło mnie całkowicie. Całe to draństwo wojny i cierpiący ludzie z każdej strony… Do tej pory unikałam tematyki wojennej. Catrin Collier zachęciła mnie do sięgania po opowieści z tamtego okresu. Z pewnością przeczytam też kolejną powieść tej autorki.
piątek, 6 kwietnia 2012
Komórka – Stephen King
Jest piękne popołudnie w Bostonie. Clayton – autor komiksów właśnie podpisał intratny kontrakt i zamierza zadzwonić do domu żeby podzielić się ta wspaniałą wiadomością. Stoi na ulicy i delektuje się widokiem szczęśliwych ludzi. Kilkoro z nich rozmawia przez komórki. Jest godzina 15:03…. I nagle wszystko się zmienia. Elegancka kobieta z pieskiem kupująca lody nagle rzuca się na sprzedawcę. Człowiek w parku bawiący się ze swoim psem, rzuca się na biedne stworzenie. Następuje chaos. Najwyraźniej wszyscy, którzy o 15:03 rozmawiali przez komórki, zmienili się w bestie przypominające tylko ludzi. Clay ucieka i wkrótce poznaje równie przerażonego Toma i Alice. Razem postanawiają ruszyć przed siebie w poszukiwaniu jakiegoś bezpiecznego miejsca, miejsca bez telefonicznych szaleńców. No cóż… trup ściele się gęsto, krew leje się strumieniami, oderwane członki latają w prawo i w lewo.
Nie przepadam za tego rodzaju horrorami, więc podchodziłam sceptycznie do książki. Tymczasem historia okazała się bardzo wciągająca. Nie mogłam doczekać się zakończenia i nie zawiodłam się. Jest bardzo dobre. A wszechobecnych komórkowców nienawidzę tak samo jak Stephen King :-)
wtorek, 3 kwietnia 2012
Ani z widzenia, ani ze słyszenia – Amélie Nothomb
Główna bohaterka wychowała się w Japonii i będąc już dorosłą, wraca do tego kraju. Postanawia udzielać korepetycji chcąc jednocześnie podciągnąć się w języku japońskim. Na ogłoszenie odpowiada student romanistyki – atrakcyjny Rinji. Chłopak pokazuje jej Japonię, jakiej nie znała a wkrótce prosi kobietę o rękę. Nie jest to jednak najistotniejsze w tej historii. Właściwie relacje głównych bohaterów są tutaj mało istotne. Ta książka to zdecydowanie ukłon autorki w stronę kraju, którym jest zafascynowana. Uwielbienie dla kraju kwitnącego wiśnią bije niemal z każdej strony tej opowieści. Opisy przyrody, zazwyczaj nudnawe, tutaj sprawiały że szukałam w sieci informacji na temat opisywanych miejsc. A opisy jedzenia, jakim Rinji raczył Amelie, są po prostu genialne. Romans taki sobie a właściwie żaden ale ta Japonia….. Warto było dla niej sięgnąć po tę książkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






